Po południu odbieram paczkę.
Wyjmuję zawartość ze środka, oglądam, gładzę, napawam się każdą po kolei.
Nie ma znaczenia, czy zakupy robię w księgarni stacjonarnej, czy w internetowej.
Jest radość, po prostu.
czwartek, 14 marca 2013
środa, 13 marca 2013
traffic jam
W dzień taki jak dzisiaj korek na trasie ma dla mnie zupełnie inne oblicze.
Ciężkie, nieznośne, błotniste.
I klnie.
Klnie podniesionymi głosami kierowców, które słyszę przez CB radio.
W biurze szef, widząc moją minę, mówi: to ja zrobię ci kawę z pianką.
Ciężkie, nieznośne, błotniste.
I klnie.
Klnie podniesionymi głosami kierowców, które słyszę przez CB radio.
W biurze szef, widząc moją minę, mówi: to ja zrobię ci kawę z pianką.
czwartek, 7 marca 2013
office
Za każdym razem, kiedy wchodzę do kuchni w biurze, nie mam wątpliwości, że 97% pracowników całej firmy stanowią mężczyźni.
Nie pozmywają, ale na moją prośbę przyniosą mi do zmywania to, co zagraca cały stół.
Dwóch nawet potrafi zrobić mi kawę.
W ulubionej filiżance. Ze spienionym mlekiem i idealną ilością cukru.
Nie pozmywają, ale na moją prośbę przyniosą mi do zmywania to, co zagraca cały stół.
Dwóch nawet potrafi zrobić mi kawę.
W ulubionej filiżance. Ze spienionym mlekiem i idealną ilością cukru.
środa, 6 marca 2013
morning
Wstaję godzinę wcześniej niż zwykle. Za oknem -3, dwa koty i pies merdający ogonem.
Senny i cichy autobus ściga się ze słońcem.
Po wczorajszych późnowieczornych łzach nie ma już śladu. Uśmiecham się, mimo wszystko.
I, na przekór szarości ubrania, wiążę włosy szeroką różową taśmą.
[nie mam czarnych ubrań. nie byłam przygotowana. nie jestem.]
Senny i cichy autobus ściga się ze słońcem.
Po wczorajszych późnowieczornych łzach nie ma już śladu. Uśmiecham się, mimo wszystko.
I, na przekór szarości ubrania, wiążę włosy szeroką różową taśmą.
[nie mam czarnych ubrań. nie byłam przygotowana. nie jestem.]
poniedziałek, 4 marca 2013
Simple twist of Fate
Znów spadają mi na głowę gwiazdy marcowego nieba.
Znów zasypiam w pościeli pachnącej (przed)wiosennym wiatrem.
Znów rozmawiam przez telefon, opierając się o drewnianą balustradę tarasu i mrużąc oczy do słońca.
Znów do życia budzi się wiosna.
[ Na pozór nic się nie zmieniło.
A jednak. ]
Znów zasypiam w pościeli pachnącej (przed)wiosennym wiatrem.
Znów rozmawiam przez telefon, opierając się o drewnianą balustradę tarasu i mrużąc oczy do słońca.
Znów do życia budzi się wiosna.
[ Na pozór nic się nie zmieniło.
A jednak. ]
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
